Kiedy założyłam firmę zupełnie nie wiedziałam „z czym to wszystko się je” i o co w tym właściwie chodzi. Moja wiedza o podatkach była nikła, a co dopiero umiejętności marketingowo-sprzedażowe. To wszystko leżało. W tym czasie w mojej głowie rysowały się idylliczne obrazy, w których rzucałam korporację i wiodłam szczęśliwe życie niezależnej fotografki. Tak, myślałam. Łudziłam się, że sama umiejętność niezłego w moim mniemaniu fotografowania wystarczy. Ale niestety nie. Okazało się to zdecydowanie bardziej skomplikowane :) Opowiem Wam dziś jak Mastermind złożony z magicznej trójki fotografek pomógł mi z tym, by moja firma weszła na całkowicie nowy poziom.

Mastermind - cóż to właściwie jest?

Może zacznę od początku, bo być może dla niektórych z Was będzie to pierwsze zetknięcie z tym terminem. Choć mogę się też mylić, wszak idea Masterminda podbija ostatnio dość mocno polskie internety, a w szczególności Instagram. Mastermind to cyklicznie spotykająca się grupa ludzi, (zazwyczaj) mikroprzedsiębiorców przedstawicieli różnych firm (licząca sobie między 2 a 6 osób). W skrócie te osoby spotykają się raz na tydzień/raz na miesiąc i omawiają swoje postępy, doradzają sobie wzajemnie i motywują się do działania. Mastermind przede wszystkim bazuje na dawaniu sobie nawzajem potrzebnego konstruktywnego feedbacku. Jakby nie patrzeć, idealne rozwiązanie również dla fotografów, którzy trochę skazani są na samotność w tym zawodzie (no chyba, że pracujesz w parze!)

Słowo to wpadło mi w oko już jakiś czas temu, kiedy zaczęłam intensywnie reaktywować moją fotografię. Pamiętam, że czytałam o tym artykuł na stronie Pani Swojego Czasu (piszę o tym w moim poprzednim artykule) i zaświtała mi w głowie taka myśl: „kurczę, to by było coś fajnego dla mnie!” No i przyznam, że zapomniałam o tym kompletnie. Praca w korporacji i wir codzienności miały wówczas całą moją uwagę. Do czasu aż nastał rok 2020, który trochę okazał się moim wybawieniem, a trochę rokiem wielkich zmian - szczególnie pod kątem fotograficznym.

 

Szczypta odwagi

Razem z pandemią przyszedł dla mnie czas wyswobodzenia z korporacyjnego funkcjonowania w trybie tramwaj, praca, tramwaj, jedzenie, dom, spać…Przyszedł piękny czas home office. Serio, nie spodziewałam się, że tak to polubię. Siedzenie w domu zmotywowało mnie do większego zgłębienia tego co chcę pokazać przez fotografię, poszukania siebie i swojego stylu na nowo. Zaczęłam intensywniej zgłębiać Instagram, udzielać się, a co za tym idzie - nawiązywać przeróżne kontakty. W końcu w lipcu, po x latach fotografowania założyłam działalność. Odważyłam się na ten krok można powiedzieć dość spontanicznie. Choć kiedy to sobie teraz analizuję, to po prostu zrobiłam co powinnam była już dawno zrobić. Tylko nie miałam do tego odwagi. Okazało się, że ta szczypta odwagi wystarczyła, by nawet chwili tego nie żałować. 

 

Dobry start, ale..

Działalność napędziła mnie do niesamowitego rozwoju. Mimo tego, że pozostałam na etacie, znajdywałam czas na rozwój biznesu, spotykanie się na sesjach z klientami, śluby, różne ciekawe wyjazdy.. Fotograficznie rozwijałam się w naprawdę szybkim tempie.. Ogólnie jak tak sobie myślę z perspektywy czasu, to całkiem nieźle rozciągałam dobę tamtego lata ;) Wszystko było pięknie! Aż do połowy października. Bo właśnie wtedy zaczęła się kolejna fala pandemii. Z początku cieszyłam się tym wolniejszym czasem, marzyłam o chwili wolnego po tych 3 miesiącach szybkiego funkcjonowania. Ale cóż, moja radość trwała dość krótko. Mój biznes stał, przestałam zarabiać. Musiałam wydawać oszczędności, by zapłacić swój NFZ i opłacić księgową. Coś ewidentnie nie działało. Trochę zrzucałam to na ciężką sytuację, bo pandemia itp. Przez myśl przeszła mi nawet myśl o zawieszeniu działalności na czas jesienno-zimowy. Jednak tego nie zrobiłam. Wpadłam ostatecznie na zupełnie inny pomysł..

 

Mastermind jako remedium

Któregoś dnia, przypomniałam sobie o tym co czytałam na temat Masterminda. Co prawda była tam mowa, że ludzie z tej samej branży niekoniecznie powinni się łączyć w takie grupy (istnieje ryzyko kopiowania od siebie rozwiązań), ale ja chciałam spróbować właśnie z fotografkami. Z uwagi na to, że biznes fotograficzny dopiero poznawałam od tej drugiej strony. Wrzuciłam więc ogłoszenie na Instagram Stories, że szukam 2-3 osób do stworzenia Masterminda. Najlepiej takich, co dopiero rozwijają swój biznes fotograficzny tak jak ja i chcą wesprzeć się wzajemnie w tym rozwoju. Zgłosiło się ponad 40 osób i wsród takiej grupy musiałam wybrać osoby, z którymi czułam najlepsze wibrację. Wybrałam Asię i Kasię. Intuicyjnie czułam, że to będzie coś dobrego. I nie myliłam się :) Ponałyśmy się z końcówką roku w grudniu i rozpoczęłyśmy nasze cotygodniowe spotkania online. Ponieważ mieszkamy w dość dużej odległości od siebie, postawiłyśmy na spotkania online. Finalnie do dziś regularnie co tygodniowo praktykujemy mastermindowe spotkania. 

 

Jak się organizujemy?

To co najważniejsze dla każdej z naszej trójki to nasze cele i założenia, które sobie każda z nas postanowiła na samym początku. Takie podsumowania robimy sobie po każdym kwartale. Sprawdzamy przy tej okazji, czy coś się udało, czy gdzieś np zmieniliśmy całkowicie tor myślenia a może do głowy wpadł zupełnie inny pomysł. Spotkania polegają na omawianiu przeróżnych tematów związanych z biznesem fotograficznym. Zazwyczaj kilka dni wcześniej zarzucamy jakimś tematem, którego chcemy sobie omówić/przybliżyć i potem o tym gadamy. Czasami czas poświęcamy tylko na Social Media, czasem tylko na Oferty i kwestię wyceny, niekiedy też po prostu sobie gadamy. I to jest wspaniałe. Nawiązała się między nami fantastyczna nić porozumienia, poznałyśmy się lepiej. Z czasem dostrzegłam, że dzięki temu jesteśmy w stanie jeszcze lepiej się wzajemnie wesprzeć, wyciągnąć ten potencjał. To co bardzo uskrzydlające w tym naszym Mastermindzie, to jest to uczucie, że nie jestem w tym wszystkim sama, mimo, że tylko ja jestem w tej mojej firmie :) A to już jest naprawdę super.

 

Czego nauczyłam się dzięki Mastermindowi?

Na takim Mastermindzie można się wiele nauczyć. Zarówno o sobie jak i o innych. Dla mnie to była niesamowita praca nad sobą, nad moją odpornością na słowa krytyki. Jak się okazało tkwił we mnie straszny strach przed tym, że ktoś zauważy, że robię coś źle. A przecież właśnie o to chodzi w tych spotkaniach! Nauczyło mnie to, że kiedy krytyka jest konstruktywna, daje ona naprawdę dużo i bardzo pomaga się ukierunkować i często spojrzeć z zupełnie innej strony na różne nasze działania. Mastermind pomógł mi odkryć moje kolejne potencjały. Odkryłam między innymi właśnie dzięki dziewczynom, że oprócz wykonywania standardowych sesji chcę być także nauczycielką fotografii i poprowadzić własne warsztaty. Rezultat jest taki, że właśnie kilka dni temu przeprowadziłam swoje pierwsze warsztaty, z których jestem mega zadowolona (i moja kursantka również:D). Oprócz tego wszystkiego usprawniłam również mój biznes od podszewki, czyli kwestię wyceny moich usług. Kwestia wyceny usługi to w ogóle temat długi i szeroki, na który z pewnością pewnego dnia również naskrobię jakiś artykuł :). Tutaj miałyśmy z dziewczynami prawdziwą burzę mózgów. Wspólnie sprawdziłyśmy sobie nawzajem nasze oferty i dzięki temu mogłyśmy zdobyć feedback od tej drugiej strony - strony klienta. To tylko wierzchołek góry rzeczy, które usprawniły funkcjonowanie mojego małego biznesu. Jestem we mnie naprawdę wiele wdzięczności za to, że znalazłyśmy się z dziewczynami, że mamy taką fajną relację i że tak sobie wspólnie pomagamy. To, co jest też niesamowite dla mnie. Jak bardzo wzajemnie się uzupełniamy. To jest prawdziwe „girl power” <3

 

Jeśli zaciekawił Cię mój artykuł lub zainteresował termin Mastermindu, daj mi znać pisząc mi wiadomość na Instagramie albo na mejla, będzie mi bardzo miło znać Twoje zdanie :)